środa, 26 września 2012

rozejm się skończył.


nie można mieć głowy w dwóch miejscach naraz. ja osobiście nie jestem w stanie mieć jej nawet w jednym..


zdarzają mi się takie chwile jak dziś, kiedy kompletnie wypłukana, siadam w mym magicznym miejscu i nagle wszystkie uczucia wracają. wracają z taką siłą i taką mocą o jakiej mi się nawet nie śniło. wiedziałam, że ten czas tutaj pomoże mi się z czymś uwikłać. i tak, mogę śmiało powiedzieć, że nie jest już źle. jest tak jak być powinno i chyba nic już tego nie zmieni.
budzi się we mnie tyle emocji nieznanych wcześniej, które trzeba oswajać w różnych konfiguracjach i które zderzają się ze sobą jak nieobliczalne cząstki atomu. tysiące nieprzewidzianych eksplozji o różnej sile. zaczynają mi sprawiać radość drobiazgi, z pozoru nic nie znaczące szczegóły, gesty, uśmiechy innych, znajome twarze, wspólne wyjście. dostrzegam życie wokół siebie, jesień w moim mieście.

wyjeżdżam. potrzeba trochę odpowiedzialności, racjonalności i przejmowania się sobą, a nie innymi.  izolacja dobrze wpływa na psychike. do tego miasta wrócę w odpowiednim dla siebie czasie. 

3 komentarze:

  1. ja już tęsknie..

    OdpowiedzUsuń
  2. Izolacja jest spoko, bardzo spoko.
    Jesteśmy wtedy sobą aż do granic zwątpienia. Odzyskujemy zatracony w ogromie wszechświata wewnętrzny spokój :)

    OdpowiedzUsuń