
telepatia. jedna z TYCH rzeczy. nikt nie wie jak działa, ale działa. i wszystkich irytuje na około. stoisz naprzeciwko człowieka i myślisz sobie, że wiesz o czym on myśli. on też zaczyna to wyczuwać, więc oczywiście od razu zaczyna myśleć o czymś innym, z tym, że ty nie wiesz, że on już myśli o czymś innym, nie o tym, o czym naprawdę myśli. Bóg zrobił wiele rzeczy, żeby ludzie nie mogli dogadać się między sobą, ale to było wyjątkowo perfidne z jego strony. pomijając ludzi, którzy zawsze myślą o niczym, albo o czymś innym. to ekstremalne przypadki, które nie wiedzą nawet, że są sobą i co rano się dziwią, patrząc w lustro. co to z resztą znaczy - być sobą? najlepiej nie myśleć o niczym.. czasem po prostu trzeba się napić, żeby nie oszaleć. wyłączyć mózg na parę godzin, niech się zajmie tylko sobą, może przekaże nam rankiem coś interesującego. tymczasem mózg po paru godzinach samotności zawsze stwierdza, że ciało, którym zarządza jest nic nie warte i w ogóle najlepiej nic mu nie mówić, więc przekazuje tylko informację 'wody'. idziemy więc się napić, jest już rano, a częściej już południe i wszystko zaczyna się od nowa, z tym, że jest już parę godzin bliżej rozwiązania. rozwiązania czegokolwiek.
generalnie to powiem wam, że rzygam całym tym miastem. nie lubię tych samych piątkowych wieczorów, nie lubię też sobotnich poranków. toleruję je tylko ze względu na ludzi, z którymi spędzam ten czas. dawka śmiechu, ekscytacji, energii jaką oni mi podają, wyrównuje się z dawką niechęci do tego gdzie jestem.
szczęście w nieszczęściu i po uszy zakochana, a to dobrze nie wróży..