niedziela, 19 sierpnia 2012

zbrodnia przekracza granice.


najpierw rezygnujesz z drobiazgów, potem z większych rzeczy, a w końcu z wszystkiego. śmiejesz się coraz ciszej, aż wreszcie zupełnie przestajesz się śmiać. Twój uśmiech przygasa, aż staje się tylko imitacją radości, czymś nakładanym jak makijaż..
przerażam się, kiedy widzę swoje obłąkane spojrzenie. łapczywie zaciskam palce na okrągłej klamce i szarpię za zamknięte drzwi swojego umysłu. nie otwieraj, nie oddawaj mi klucza. zmysły stracę! panika. cicho skrzypią drzwi pamięci. słychać mój jęk w zardzewiałych zawiasach. teraz nie zmuszaj mnie do niechcianych powrotów w siebie, w nas, w przeszłość. nie wodź mnie za nos, nie trzymaj na uwięzi.

13-ego piątek. dla mnie nie ma pecha. normalny dzień, tylko kiedyś komuś się nudziło więc coś odrypał, mówiąc, że miał pecha. tobił tak co roku 13-ego w piątek i się przyjęło. albo zbijesz lustro, to masz 7 lat pecha. a jak nie zbiję, to co? całe życie szczęście? szczęście to fałszywe złudzenie. bo co to za szczęście, jak po każdym cierpisz? cierpisz, że znikło. więc nie mów mi, że jest szczęście. życie to cierpienie, które od czasu do czasu znika, zastępuje je wtedy "szczęście". chociaż zawsze można odpłynąć od życia, cierpienia.. marząc.

bez nowości. nie dzieje się nic, co było by warte mojej uwagi. brak jakichkolwiek obiektów porządania w okół mnie. nie wiem, może to ja stałam się wybredna i nie doceniam tego co mam koło siebie. czekam na coś więcej, coś co powali mnie na kolana i odbierze mi mowe, coś co sprawi, że zapomne jak żyć. wiem, że jeśli taki ktoś pojawi się w zasięgu mojego wzroku, spowoduje on niesamowitą radość we mnie, lecz wiem, że przyniesie mi on wiele kłopotów. ale czy, nie tym jest życie?! czekam na kogoś do kogo będę wracać wciąż, chociaż nie będę go lubić, ale gdy odejdę, WRÓCĘ. czekam, czerwona szminka gotowa..



olejmy jutro, liczy się tylko to co teraz! <klik>

2 komentarze: