pierwsza myśl "przystojny" , druga "pantofel, nie chcę takiego".. nie miało być to miłe, było szczere. odmawianie mu randki, z powodu deszczu też było szczere. absurdalnie pocałował mnie w momencie, kiedy mówiłam, że JESZCZE NIE. od tamtej pory byłam już jego. mniej lub bardziej.
wspólne mieszkanie wiele nas nauczyło. przede wszystkim nauczyło nas przyjaźni i rozmowy, na tym budowaliśmy i wciąż budujemy nasz związek. nauczyliśmy się prawdy, mimo tego, że czasem była bolesna. wspólnie przepłakane noce kończące się wtuleniem w Jego ramiona. czuję się przy nim taka bezpieczna.pierwszy raz mężczyzna z którym jestem jest dla mnie wszystkim.
ton jego głosu jest jak ulubiona piosenka, której pragnę słuchać. jego oczy najpiękniejsze o poranku, kiedy lekko przymrużone, troche uśmiechnięte wpatrzone są we mnie. milczenie to nasza własna rozmowa.
mamy plany na bliższą i dalszą przyszłość, tworzymy je razem, bo zależą od nas.
kłócimy się przeważnie przez moje paranoje, ale te najczęściej nachodzą mnie wtedy, kiedy nie dowierzam w szczęście, które on mi daje.. szczęście, które posiadam.
kocham jego uśmiech. kocham stan kiedy znajduje się blisko jego serca. kocham czuć jego wzrok na sobie. kocham jego pocałunki, szczególnie te bez powodu. kocham patrzeć jak zasypia. kocham go w ubraniu i nago. kocham jak mówi, że kocha. kocham go kochać.
nikt i nic nie jest w stanie zmienić tego co jest między nami. w pełni świadoma kocham go nad życie.
chciałabym opisać wam każde szczęście, które od niego dostałam, ale nie jestem w stanie. myślę,że wystarczy jak zakończę mój miłosny chaos pisząc po prostu, że kocham i jestem kochana.
ps.: będę Panią Kapustą!