niedziela, 28 kwietnia 2013

zanim zostałam milionerką 1/2





fakt, że zaniedbałam całe zamieszanie spowodowany jest tym, że na głowie mam miliony spraw, zadań do wykonania, a całą reszte wypełnia ON. wciąż jestem tu, w kraju który utrzymywany jest przez takich jak ja. wielu ludzi spotkanych na swojej drodze, przeważnie przelotne znajomości, gdyż tu rzadko kiedy zdarzają się ludzie szczerzy i pomocni. chyba chciałabym wam opowiedzieć o tym co działo się przez ostatnie siedem miesięcy, od wtedy gdy orzekłam, że wyjeżdżam..

kilka dni w nowym miejscu, pierwsza praca, nowi ludzie i jedyne co umiem powiedzieć to "goedemorgen" ('hujemorhe'; dzień dobry). generalnie wszędzie strach, chociaż ludzie mili i więcej nagadałam się potokiem bezmyślnych słów po angielsku, polsku, cała reszta na migi. zaczęły się zlewać godziny, dni, tygodnie.. praca, dom, praca, dom i wciąż to samo.
najgorsze były wieczory. nie umiem opisać samotności jaką odczuwałam, pomimo tego, że obok była siostra. to nie to samo. brakowało mi tego od czego chciałam uciec.
do kolejnej pracy nie było mi tak spieszno, tym bardziej że poszłam do niej tylko ze względu na to, żeby udowodnić najbliższym, że jestem twarda i dam sobie rade.
praca nie była zła, ludzie też nie. myślenie o powrocie do domu odrzuciłam na dalszy plan. dałam sama sobie szanse. od tamtej pory żyło się jakby lepiej..
pierwszy zjazd do Polski, do domu. wypełnienie pustki, radość i naładowanie energią na tyle, żeby podjąć decyzje o powrocie do Holandii.

"wyjeżdżam. potrzeba trochę odpowiedzialności, racjonalności i przejmowania się sobą, a nie innymi. izolacja dobrze wpływa na psychikę. do tego miasta wrócę w odpowiednim dla siebie czasie." USTOSUNKUJĘ SIĘ! odpowiedzialności jest we mnie więcej niż trochę - przede wszystkim za siebie, ale też za Niego i za Nas. Racjonalność nabyłam w czasie, gdy musiałam planować pewne rzeczy, podczas organizowania sobie czegokolwiek. każdy problem jaki się napatoczy jest analizowany racjonalnie, czasem aż za bardzo.. przejmowanie się sobą, a nie innymi nie zamieniłam na egoistyczne gadanie. po prostu "...każdy ma swoje priorytety...".


ps.: 1/2 - nawet nie wiem za bardzo jak określić ten bełkot.
2/2 - o nim, o nas, gdyż chcę się podzielić szczęściem, które znalazłam.