poniedziałek, 17 października 2011

15 minut..

nie jestem homoseksualistką, narkomanką, dziwką, dorosłą tatuażystką, miłośnikiem używanych kolczyków, ani kimkolwiek innym z kim można by mnie skojarzyć. w zasadzie nie jestem nikim szczególnym i chyba niczym specjalnym się nie wyróżniam. czasem tylko nagle drętwieją mi palce i w pół chwili robi się przeraźliwie zimno, niepokój przechodzi w bezsenność, ucieka poczucie bezpieczeństwa. nie lubię wizyt u lekarzy.. bóli brzucha, powierzchownych zranień, strachu, obaw i wstydu. najbardziej boję się umrzeć przed Tobą. na co dzień tak nie biadolę.

to musiało się skończyć. nie można długo żyć w neurozie albo w psychozie. tego nie wytrzyma żaden człowiek. trudno przecież przez całe życie być pijanym. nie aż tak.



 lubił prowokować intelektualnie. od tego się zaczęło. od słownych gier. aluzyjek przemycanych zgrabnie w wypowiedziach. lubię ten rodzaj igrania, to dotykanie siebie przez słowa.. wystarczyło mu 15 minut, a ja mam łzy w oczach i uśmiech na twarzy.

sobota, 1 października 2011

rozwód z przeszłością


nieważne kim dziś jestem.. kim byłam..
nieważne jaka była prawda i dlaczego..
nieważne, że tylko blizny mi pozostały..
nieważne, że to moja kruchość i choroba..
nieważne, że serce z żalu krwawi..
nieważne, że lęk płynie z oczu..
ludzie i tak bez pytania wiedzą swoje.

czasami z ludźmi nie warto dyskutować, nie warto im tłumaczyć, jedyne co warto, to zostawić ich i odejść. osamotnienie jest jedną z najcięższych kar, na które człowiek może skazać człowieka.

   czułam w sobie tylko ogromną pustkę. co więcej byłam z tego całkiem zadowolona, pustka przecież nie może boleć. trochę odzwyczaiłam się od pewnych rzeczy. trochę obco mi we własnych kątach.. ale potrzebuję jeszcze więcej zmian. chcę swobodnie oddychać.


ps.:  matura to bzdura. a prrraca ssie!