piątek, 13 marca 2015

czarna magia.

"pseudo psychologiczny bełkot"
ok.
koniec.
mogę tu mieć swój świat, choć zależy mi na tym, aby ktokolwiek wysłuchał moich lamentów, aby ktokolwiek zauważył coś pomiędzy wierszami.
marzec 2015
piątek trzynastego, kolejny zresztą w tym roku i kolejny mało pechowy jak na piątek trzynastego. chyba człowiek z wiekiem przestaje wierzyć w te zabobony, oczywiście nie we wszystkie, no bo jakbym stłukła lustro to pewnie przez 7 lat byłabym mniej szczęśliwa..
nie wiem kto wymyślił to wszystko, zastanawiam się tylko po co? wierzymy w tyle bezsensownych głupot, że po co kolejne?
dobra, już
to jest ten dzień!
wróciłam z pracy, z racji napiętego sobotniego grafiku, wysprzątałam mieszkanko na błysk! w między czasie jak zwykle dopadłam facebooka, instagram.. naoglądałam się znowu na boskie płaskie brzuszki, kobietki z długimi pięknymi nogami, na ich uśmiechnięte twarze.. tacy zadowoleni.. pffffff!
że niby co? są lepsi?!
tak.
tak, Martyna.
są lepsi.
nie macie pojęcia ile razy już mówiłam sobie "zaczne , ACOMITAM".. najdłużej trwało to 3 tygodnie..
jaką trzeba mieć determinacje, motywacje..
ale dziś, tak, stało sie. poszłam, pobiegłam, euforia, wszędzie.
to naprawdę jest tak, że jak zrobisz coś dla siebie, dla kogoś to może być nic, ale dla Ciebie Twój pierwszy krok w strone celu, to jest coś świetnego! uczucie, którym pragniesz się podzielić, a przynajmniej ja pragnę się podzielić i to pewnie dlatego zanudzam was swoją opowiastką..
czuję, że ten piątek trzynastego to najlepszy dzień w tym roku. to mój dzień.

zasnę jak dziecko..
szczęśliwe dziecko.
dobranoc,
Martyna

poniedziałek, 23 lutego 2015

zabitego czasu nie można reanimować.

czasem to, czego nam brakuje, zjawia się w najmniej oczekiwanym momencie - PRAWDA. z racji tego, że uwielbiam monologi od zawsze, postanowiłam tu wrócić. wrócić na stare śmieci. chyba nie chcę opowiadać o tym co działo się przez ostatni rok. chociaż tak wiele zmian nastało w moim życiu..
    człowiek nigdy nie pozbędzie się tego, o czym milczy. najgorsze to nie móc porozmawiać o tym co siedzi w głębi duszy. może to właśnie powód powrotu na bloga? mam tak wiele myśli, nie wiem od czego zacząć... chyba czuję jak grzęznę po kolana w ruchomych piaskach, rozpaczliwie wołając o Twoje zainteresowanie.. czasami "dla naszego dobra" wyrządza wiele zła.   nie ma żadnej możliwości, by sprawdzić, która decyzja jest lepsza, bo nie istnieje możliwość porównania. człowiek przeżywa wszystko po raz pierwszy i bez przygotowania. to tak, jakby aktor grał przedstawienie bez żadnej próby. cóż może być warte życie jeśli pierwsza próba już jest życiem ostatecznym? dlatego życie zawsze przypomina szkic. a nawet szkic nie jest właściwym określeniem, bo szkic jest zawsze zarysem czegoś, przygotowaniem do obrazu, gdy tymczasem szkic, jakim jest nasze życie, jest szkicem bez obrazu, szkicem do czegoś, czego nie będzie..


    co sprawia, że człowiek zaczyna nienawidzić sam siebie? może tchórzostwo? albo nieodłączny strach przed popełnianiem błędów, przed robieniem nie tego, czego inni oczekują...


potrzebuję chociaż jednego znaku.