koniec.
mogę tu mieć swój świat, choć zależy mi na tym, aby ktokolwiek wysłuchał moich lamentów, aby ktokolwiek zauważył coś pomiędzy wierszami.
marzec 2015
piątek trzynastego, kolejny zresztą w tym roku i kolejny mało pechowy jak na piątek trzynastego. chyba człowiek z wiekiem przestaje wierzyć w te zabobony, oczywiście nie we wszystkie, no bo jakbym stłukła lustro to pewnie przez 7 lat byłabym mniej szczęśliwa..
nie wiem kto wymyślił to wszystko, zastanawiam się tylko po co? wierzymy w tyle bezsensownych głupot, że po co kolejne?
dobra, już
to jest ten dzień!
wróciłam z pracy, z racji napiętego sobotniego grafiku, wysprzątałam mieszkanko na błysk! w między czasie jak zwykle dopadłam facebooka, instagram.. naoglądałam się znowu na boskie płaskie brzuszki, kobietki z długimi pięknymi nogami, na ich uśmiechnięte twarze.. tacy zadowoleni.. pffffff!
że niby co? są lepsi?!
tak.
tak, Martyna.
są lepsi.
nie macie pojęcia ile razy już mówiłam sobie "zaczne , ACOMITAM".. najdłużej trwało to 3 tygodnie..
jaką trzeba mieć determinacje, motywacje..
ale dziś, tak, stało sie. poszłam, pobiegłam, euforia, wszędzie.
to naprawdę jest tak, że jak zrobisz coś dla siebie, dla kogoś to może być nic, ale dla Ciebie Twój pierwszy krok w strone celu, to jest coś świetnego! uczucie, którym pragniesz się podzielić, a przynajmniej ja pragnę się podzielić i to pewnie dlatego zanudzam was swoją opowiastką..
czuję, że ten piątek trzynastego to najlepszy dzień w tym roku. to mój dzień.
zasnę jak dziecko..
szczęśliwe dziecko.
dobranoc,
Martyna