miałam nadzieję, że już go nie kocham, że to minęło.. tak bardzo się starałam, żeby to minęło. ostatnie tygodnie to był właściwie odwyk. odwyk od niego, od jego wariackiej miłości, od jego pocałunków, jego wygłupów, ,jego fantazji, jego napadów złości, jego niezwykłości.. nie udało się. owszem, może i o nim zapomniałam, ale nie przestałam go kochać..
"kocham"- ludzie nadużywają tego słowa. na dobrą sprawę, można by powiedzieć: "kocham moją nową parę butów", ale czy w takim razie znaczenie "miłości" nie jest w ludzkim mniemaniu zbyt płytkie?
tym razem nie płaczę. ten facet nauczył mnie tak dobrze grać przed samą sobą i tłumić uczucia, że sama zaczynam wierzyć w to że nic mi nie jest i nic mnie nie boli.ps.: spontan polegający na małych wakacjach. uciekłam od rzeczywistości i cudownie się czuję z tym, że nie wiem kiedy wrócę.

jesteś najlepsza
OdpowiedzUsuńjesteśmy w tej samej sytuacji i chyba wiem jak się czułaś i czujesz.
OdpowiedzUsuńopisanie uczucia w doskonały sposób i kłamstwa w najprawdziwszy.