
zapotrzebowanie czegoś rośnie. mózg człowieka zamienia się w bombę zegarową, która w każdym momencie może wybuchnąć. dyskomfort spowodowany otyłością psychiczną, nie powinien mieć wpływu na życiową retrospekcje. zasadnicza różnica między sacrum a profanum, jest tak wielka, że nie rozumiem jak ktoś może tego nie rozróżniać. mój monolog powinien sprowadzać się do dwóch słów, a tu proszę..
nie narzucam nikomu niczego. uważam, że brak swojego zdania w tym wieku, to jakaś niemoralna sprawa, która grozi wyginięciem gatunku. szczyt zagłady następuje po całowiecznych mękach. uczucie wiecznego niepokoju nie jest zasadniczym skutkiem całokształtu. jedna sytuacja, zapoczątkowała szereg innych insynuacji, które z czasem przemieniają się w udrękę. wierząc w to, że będzie dobrze, wierzę w to, że monotonny brak poczucia spokoju zaniknie. do szczęścia już nawet niepotrzebne nam samo szczęście. czysta paranoja.

prześladowana przez natłok nad wyraz niepokornych myśli, zatracam się w zwykłej codzienności. może lepiej zakończę ten monolog. nie potrzebuję współczucia, ani zrozumienia. mam jeszcze siłę by walczyć o coś swojego, o cel do którego dążę. tylko niech ktoś zapoczątkuje koniec tych złowrogich myśli!
ps.: za dużo, wiem. ale akurat moja chaotyczność w pisaniu, nie uległa zmianie. dlatego szanuj, to co masz.
Zwykła rozmowa, mały nad wyraz nie pozorny gest rozumiejącego Cie przyjaciela może zapoczątkować koniec złowrogich myśli. Czasem warto spojrzeć na pewne rzeczy przez pryzmat optymizmu, jeśli sama tego nie potrafisz to w Twoim otoczeniu na pewno jest ktoś kto może Ci to ułatwić i coś zmienić w Twoim życiu, pomyśl o tym.
OdpowiedzUsuńpomyślę! dziękuję :)
OdpowiedzUsuńna portalu siatkarskim. ; )
OdpowiedzUsuń