a ja byłam właściwie szczęśliwa. właściwie, to dobre słowo. taka przykrywka do wszystkiego, czego nie chcemy powiedzieć. właściwie dobrze, to znaczy nie, nie dobrze, ale prawie źle, ale po co Ci o tym mówić. właściwie zdrowa, to znaczy chora, może była chora, może jeszcze nie doszła do siebie, więc właściwie zdrowa, ale nie Twoja sprawa. właściwie myślałam, żeby do Ciebie zadzwonić... to znaczy, nie, nie chciałam dzwonić, ale nie wiem, co powiedzieć, więc słowo właściwie i tak da Ci do zrozumienia, że nie dzwoń Ty również. . właściwie - znaczy prawie kłamstwo.właściwie nic mi nie jest.to znaczy jest mi wszystko.
perspektywa dobrej chwili może zmienić wszystko i to na lepsze. satysfakcja wykonanej roboty jest jedną wielką drastyczną sceną. ciągłe zmiany planów powodują, że moje samopoczucie staje się obojętne. mam wolny dzień, nagle jakiś spontan i nie mam czasu wyprasować tej sterty ciuchów, które już prasuje od kilku miesięcy.. niestety, dobrze zaplanowany dzień też przeważnie kończy się fiaskiem, bo nagle coś komuś wyskakuje.
jestem milsza niż zwykle i staram się to wszystko tolerować. . wspomnienia, które powodują że zamiast zapomnieć, pamiętam. zdrajcy, czekający na nagrodę i bezinteresowni przyjaciele. wciskanie nosa w nie swoje sprawy wyprowadza z równowagi. a gdy kogoś się prosi o pomoc, wychodzi się na słabeusza.
fuck the system! to wszystko to jakieś pierdzielone syzyfowe prace.. jestem najszczęśliwsza, gdy piję kakao leżąc już w łóżku, jak teraz. i On też mi daje szczęście.
Ps.: BUZIAK i przepraszam za drzemkę!
wtorek, 27 marca 2012
środa, 25 stycznia 2012
moja własna incepcja.
nikt nie wie, jak to jest siedzieć zamkniętym w małym miasteczku. niby nikogo zamknąć nie można, bo każdy idzie, gdzie chce i robi, co mu się podoba. tymczasem tu nie ma dokąd iść i wszystko włóczy się za tobą - rezygnacja, nuda, nawet wiatr jakiś taki pełen kurzawy. jak sceny z kiepskiego filmu, albo wyjątkowo nietrafiona książka. siedzisz na ławce, palisz papierosy i zastanawiasz się, czy jest się do kogo odezwać, a jak nawet jest, to po co? przecież powie Ci to, co wczoraj i to, co jutro, więc może lepiej zamilknijmy na amen i dajmy już sobie spokój z cudami dnia powszedniego, jak szczery śmiech, który ni stąd ni zowąd potrafi się wydobyć z zaschniętych, pustych gardeł, lecz zaraz umiera w głuchej ciszy i nikt o nim nie pamięta. sen nie jest ukojeniem, bo po przebudzeniu nadal jesteś we śnie, a po tym duszącym nudnym śnie przychodzi kolejnym i to ironicznie ktoś nazwał życiem. po co z resztą to mówić, wszyscy to wiedzą, formułują to w swoich mózgach mniej lub bardziej wyraźnie, statystycznie urodzin wciąż jest więcej niż zgonów, więc może jednak jest po co żyć, choć nie u nas, gdzieś indziej, gdzieś za granicą naszego wzroku i nigdy się o tym nie dowiemy.myślę, że życie dzieli się na straszne i żałosne. to są dwie kategorie. straszne to, no nie wiem.. śmiertelne przypadki, niewidomi, kalectwo. nie wiem jak sobie ludzie dają z tym radem radę, to zadziwiające. a żałosne są życia wszystkich pozostałych. więc jeżeli jesteś żałosny, powinieneś być wdzięczny losowi, że jesteś żałosny, bo być żałosnym to wielkie szczęście.
Kubuś Puchatek jest całkiem w porządku . w bajkowym świecie wszyscy są szczęśliwi, a ty?
środa, 4 stycznia 2012
długo i szczęśliwie..
pospamuje Ci przed pójściem spać..
jest 00:35. zaczynam odczuwać zmęczenie, ale nie na tyle, aby nakłoniło mnie to do snu. odczuwam Twój brak. tęsknota mnie ssie. to uczucie, że jesteś mój, a i tak mi Ciebie mało. nie masz pojęcia, jaką jestem aktualnie szczęściarą. mimo tego, że zasypiasz przede mną..
już 00:37. kolejny uśmiech do monitora na myśl o Tobie. na myśl o tym, że za kilkanaście godzin Cię zobaczę. znowu będzie cudownie. mam nadzieję, że nie będzie padać, bo mam ochotę z Tobą pomarznąć..
00:39. myślę, że lubię jak mnie przytulasz. jak trzymasz rękę na moim udzie. jak patrzysz tylko na mnie, uśmiechając się inaczej niż zwykle..
00:41. dalej wpatrzona w ekran myślę.. i myślę, że uwielbiam jak mnie całujesz. po prostu uwielbiam.
00:43. stwierdzam, że zwariowałam na Twoim punkcie.
00:44. kocham Cię.
00:45. teraz już wiesz o czym myślę przed snem. z uśmiechem na twarzy zamykam laptopa, obracam się na prawy bok, przykrywam się kołdrą i zasypiam. zasypiam z myślą o Tobie.
00:46. dobranoc. ; *
nie macie pojęcia jak mi dobrze.. najlepiej.
mam super ludzi obok siebie. <3
już 00:37. kolejny uśmiech do monitora na myśl o Tobie. na myśl o tym, że za kilkanaście godzin Cię zobaczę. znowu będzie cudownie. mam nadzieję, że nie będzie padać, bo mam ochotę z Tobą pomarznąć..
00:39. myślę, że lubię jak mnie przytulasz. jak trzymasz rękę na moim udzie. jak patrzysz tylko na mnie, uśmiechając się inaczej niż zwykle..
00:41. dalej wpatrzona w ekran myślę.. i myślę, że uwielbiam jak mnie całujesz. po prostu uwielbiam.
00:43. stwierdzam, że zwariowałam na Twoim punkcie.
00:44. kocham Cię.
00:45. teraz już wiesz o czym myślę przed snem. z uśmiechem na twarzy zamykam laptopa, obracam się na prawy bok, przykrywam się kołdrą i zasypiam. zasypiam z myślą o Tobie.
00:46. dobranoc. ; *
nie macie pojęcia jak mi dobrze.. najlepiej.
mam super ludzi obok siebie. <3
piątek, 9 grudnia 2011
almost lover
naszło mnie na rozkmine z życia wziętą. bardzo świeże zdarzenia powodują napęd tych wszystkich liter, zamieniających się w niecierpliwe wyrazy, aż w końcu w zagubione zdania. nie ma czasu na sklejanie tego chaosu. każdy orze jak może!
tylko jego mentalność pozwala mu zbliżyć się do mnie. nie uciekam. wciąż go obserwuję, sprawdzam, przepytuję. coraz częściej przekonuję się, że tak wiele nas dzieli, a mimo to daję jemu i sobie szansę. nie zabawiam się. traktuję sprawę poważnie. uczucia zastępuję delikatnym uśmiechem i beztroskim spojrzeniem w oczy. on wie, że nie ma w tym ani krzty miłości. mimo to, daje się wciągnąć w czułe gesty. wciąż mam w głowie jego uśmiech – wymarzone dołeczki w policzkach, do tego dochodzi to spojrzenie, które daje poczucie bezpieczeństwa i totalnej swobody. pragnę go coraz bardziej, bez obawy o to co powiedzą inni i czy będziemy żyli długo, czy raczej nieszczęśliwie.. zapominam o wszystkim, gdy mam go obok siebie. nie boję się spróbować i daję nam szansę.
te zmiany, które zaszły we mnie kilka miesięcy temu, pomału wychodzą ze mnie, dostrzegam je, jestem z nich dumna. zamiast wiecznej pogoni za szczęściem, przed którym tak naprawdę uciekałam, w końcu mam uśmiech na twarzy. bo żyję teraźniejszością, nie przejmując się tym co znów źle zrobiłam.
tylko jego mentalność pozwala mu zbliżyć się do mnie. nie uciekam. wciąż go obserwuję, sprawdzam, przepytuję. coraz częściej przekonuję się, że tak wiele nas dzieli, a mimo to daję jemu i sobie szansę. nie zabawiam się. traktuję sprawę poważnie. uczucia zastępuję delikatnym uśmiechem i beztroskim spojrzeniem w oczy. on wie, że nie ma w tym ani krzty miłości. mimo to, daje się wciągnąć w czułe gesty. wciąż mam w głowie jego uśmiech – wymarzone dołeczki w policzkach, do tego dochodzi to spojrzenie, które daje poczucie bezpieczeństwa i totalnej swobody. pragnę go coraz bardziej, bez obawy o to co powiedzą inni i czy będziemy żyli długo, czy raczej nieszczęśliwie.. zapominam o wszystkim, gdy mam go obok siebie. nie boję się spróbować i daję nam szansę.
te zmiany, które zaszły we mnie kilka miesięcy temu, pomału wychodzą ze mnie, dostrzegam je, jestem z nich dumna. zamiast wiecznej pogoni za szczęściem, przed którym tak naprawdę uciekałam, w końcu mam uśmiech na twarzy. bo żyję teraźniejszością, nie przejmując się tym co znów źle zrobiłam.
zaćmienie słońca
byłam w izolacji, bo znajomi się odwrócili i zostałam sama ze sobą, potem się wkurwiłam i wróciłam do życia.
niedziela, 20 listopada 2011
i'm not afraid.
Ludzie potrafią niszczyć, psychicznie przede wszystkim.. Czasami robią to całkowicie nieświadomie. Ale niektórzy tną słowami z dokładnością chirurga twoje myśli i uczucia. Dla własnej satysfakcji, dla lepszego samopoczucia i dla ?
Dla zabawy. Bo czemu nie, bo kto im zabroni. Kto zabroni tym wszystkim gnojkom pociągać za sznurki cudzego życia? Nikt. A wiecie co ? To jest piękne. i cieszę się, że jestem jednym z nich.
Jeśli ktokolwiek jest na tyle słaby, że daje sobą manipulować to jego problem, a pociecha dla manipulatorów.
Jeśli ktokolwiek włączą się całkowicie oportunistycznie w owczy pęd - jest słaby - jego problem. Tacy ludzię nigdy nie osiągną sukcesu, nie mają ikry, własnego zdania, charakteru, charyzmy. Każdy lekki podmuch wiatru w ich psychikę pokazuje co mają pod spodem, coś ala Marylin Monroe w scenie z sukienką, tylko nie ma w tym ani krzty klasy, jest to żałosne. Są przejrzyści, banalni, gardzę nimi. Później kończą na "wysokich" stanowiskach smażąc frytki w McDonaldzie. I zanoszą się głośnym pytaniem "dlaczego tak skończyłem" - kretyni, niemożliwa jest odpowiedź na pytania retoryczne. Czy nikt im nie wytłumaczył, że do sukcesu nie ma windy? trzeba zapierdzielać po schodach, milion stopni do góry.
Kto oglądał "Człowieka z Blizną" z rewelacyjnym Al'em Pacino w roli głównej wie o czym mówię. Kto nie oglądał - krótko streszczę. Człowiek który jest nikim, poprzez spryt, charyzmę i wyznawanie zasady "po trupach do celu" (czasem bardzo dosłownie) wspiął się na sam szczyt. Nie cofnął się przed niczym, ryzykował wszystko, wygrał wszystko. Proste.
"The world is yours", Świat jest twardy, trzeba grac twardo. Trzeba walczyć o swoje, o marzenia, o każdą pieprzoną kwestię na której nam zależy. Bez skrupułów. Do końca. Kogo obchodzi co myślą inni. To mi ma być dobrze. Świat ma być mój.
Świat będzie mój. I to nie dlatego, że kupię sobie globus..
z pozdrowieniami od Krzysztofa Hanaka.
+ NOBEL : *
Dla zabawy. Bo czemu nie, bo kto im zabroni. Kto zabroni tym wszystkim gnojkom pociągać za sznurki cudzego życia? Nikt. A wiecie co ? To jest piękne. i cieszę się, że jestem jednym z nich.
Jeśli ktokolwiek jest na tyle słaby, że daje sobą manipulować to jego problem, a pociecha dla manipulatorów.
Jeśli ktokolwiek włączą się całkowicie oportunistycznie w owczy pęd - jest słaby - jego problem. Tacy ludzię nigdy nie osiągną sukcesu, nie mają ikry, własnego zdania, charakteru, charyzmy. Każdy lekki podmuch wiatru w ich psychikę pokazuje co mają pod spodem, coś a
Kto oglądał "Człowieka z Blizną" z rewelacyjnym Al'em Pacino w roli głównej wie o czym mówię. Kto nie oglądał - krótko streszczę. Człowiek który jest nikim, poprzez spryt, charyzmę i wyznawanie zasady "po trupach do celu" (czasem bardzo dosłownie) wspiął się na sam szczyt. Nie cofnął się przed niczym, ryzykował wszystko, wygrał wszystko. Proste.
"The world is yours", Świat jest twardy, trzeba grac twardo. Trzeba walczyć o swoje, o marzenia, o każdą pieprzoną kwestię na której nam zależy. Bez skrupułów. Do końca. Kogo obchodzi co myślą inni. To mi ma być dobrze. Świat ma być mój.
Świat będzie mój. I to nie dlatego, że kupię sobie globus..
z pozdrowieniami od Krzysztofa Hanaka.
+ NOBEL : *
poniedziałek, 17 października 2011
15 minut..
nie jestem homoseksualistką, narkomanką, dziwką, dorosłą tatuażystką, miłośnikiem używanych kolczyków, ani kimkolwiek innym z kim można by mnie skojarzyć. w zasadzie nie jestem nikim szczególnym i chyba niczym specjalnym się nie wyróżniam. czasem tylko nagle drętwieją mi palce i w pół chwili robi się przeraźliwie zimno, niepokój przechodzi w bezsenność, ucieka poczucie bezpieczeństwa. nie lubię wizyt u lekarzy.. bóli brzucha, powierzchownych zranień, strachu, obaw i wstydu. najbardziej boję się umrzeć przed Tobą. na co dzień tak nie biadolę.
to musiało się skończyć. nie można długo żyć w neurozie albo w psychozie. tego nie wytrzyma żaden człowiek. trudno przecież przez całe życie być pijanym. nie aż tak.
lubił prowokować intelektualnie. od tego się zaczęło. od słownych gier. aluzyjek przemycanych zgrabnie w wypowiedziach. lubię ten rodzaj igrania, to dotykanie siebie przez słowa.. wystarczyło mu 15 minut, a ja mam łzy w oczach i uśmiech na twarzy.
to musiało się skończyć. nie można długo żyć w neurozie albo w psychozie. tego nie wytrzyma żaden człowiek. trudno przecież przez całe życie być pijanym. nie aż tak.
lubił prowokować intelektualnie. od tego się zaczęło. od słownych gier. aluzyjek przemycanych zgrabnie w wypowiedziach. lubię ten rodzaj igrania, to dotykanie siebie przez słowa.. wystarczyło mu 15 minut, a ja mam łzy w oczach i uśmiech na twarzy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

